Ministerstwo Edukacji Narodowej nie uwzględniło uwag zgłoszonych przez Rzeczniczkę Praw Dziecka do projektu nowelizacji rozporządzenia w sprawie kształcenia uczniów przybywających z zagranicy. Resort podtrzymuje, że zmienione regulacje gwarantują prawo do nauki bez dyskryminacji.
Zdaniem Moniki Horny-Cieślak przepisy, którym nadano charakter porządkujący, mogą w praktyce prowadzić do powstania barier w dostępie do edukacji. Rzeczniczka zwraca uwagę, że oddziałują one bezpośrednio na sytuację dzieci i młodzieży przybywających z zagranicy, w tym uczniów z własnymi potrzebami edukacyjnymi, uczniów neuroatypowych, z niepełnosprawnościami oraz innych szczególnie narażonych na wykluczenie.
Sprawa wpisuje się w szerszy kontekst. Kilkanaście dni wcześniej urząd Rzeczniczki sygnalizował, że dzieci z niepełnosprawnościami wciąż napotykają na poważne bariery życia szkolnego — od braku odpowiedniego transportu i wsparcia dodatkowego opiekuna podczas wycieczek, po ograniczony udział w samorządności uczniowskiej, na co zwracał uwagę także Rzecznik Praw Obywatelskich.
Dla szkół, zwłaszcza w dużych ośrodkach miejskich i regionach o wysokim udziale uczniów cudzoziemskich, przepisy o kształceniu uczniów przybywających z zagranicy mają bezpośrednie przełożenie na organizację pracy. Regulują one m.in. zasady tworzenia oddziałów przygotowawczych, wymiar dodatkowej nauki języka polskiego oraz zatrudnianie osób władających językiem kraju pochodzenia ucznia. Każda zmiana w tym obszarze przekłada się na arkusz organizacyjny i budżet placówki.
Ministerstwo w odpowiedzi deklaruje, że nowe brzmienie przepisów nie ogranicza gwarancji wynikających z Konstytucji i ustawy o systemie oświaty, a jedynie porządkuje dotychczasową praktykę. Rozbieżność stanowisk pozostaje jednak nierozstrzygnięta i będzie zapewne wracać wraz z pierwszymi doświadczeniami z wdrażania rozporządzenia w nowym roku szkolnym.
